Góra Czcibora

Taki dialog przy kasach Biedronki w Osinowie Dolnym.

– Wiesz co, Hodon? To ja sobie upatrzyłem parówki w promocji, a ty mi je zgarnąłeś sprzed nosa. Wszystkie, co do jednej! Jesteś skończonym prostakiem, a w dodatku pazernym! Zobaczysz, pożałujesz tego!

– Daj spokój, Mieszko. Kto pierwszy, ten lepszy! Gdybym się nie pospieszył, to już byś żarł te parówki pospołu z Czciborem i nawet przez moment byście o mnie nie pomyśleli. Teraz, to możecie mnie pocałować w rzyć!

Nazajutrz Mieszko z Czciborem obili Hodona pod nieodległą Cedynią. Za te parówki z promocji, które podebrał im Niemiec w Biedronce.

Bitwa pod Cedynią, jest pierwszym potwierdzonym źródłowo starciem polskiego oręża, lecz mało kto dałby głowę za to, gdzie wskazana potyczka miała mieć miejsce. W tej kwestii można jedynie snuć domysły, których trafności nie da się zweryfikować. Jednak najistotniejszą jest symbolika tego epizodu w dziejach Polski, gdyż bez wątpienia, potwierdza on kształtującą się w umysłach naszych przodków świadomość państwowości i osadzania jej w konkretnych granicach terytorialnych. Postrzegane w ten sposób, wydarzenie nie traci na swojej wadze nawet wtedy, gdy historycy nie pozostają zgodni co do tego, gdzie faktycznie miałoby ono mieć miejsce. Wracając do źródła naszej wiedzy o bitwie, wypada od razu wyjaśnić, iż relacja nie ma charakteru bezpośredniego, gdyż wzmianka o nim jest autorstwa syna tego, który w owym starciu uczestniczył i opowiedział o tym swojemu potomkowi.

Według niejakiego Thietmara z Merseburga, biskupa i jednocześnie kronikarza, 24 czerwca roku pańskiego 972, doszło do walnej potyczki pod bliżej nie zlokalizowaną miejscowością o nazwie Cidini, gdzieś nieopodal rzeki Odry. Starły się tam hufce Mieszka I – księcia Polan i oddziały Hodona – niemieckiego margrabiego Marchii Łużyckiej. W owym czasie, Polanie już byli chrześcijanami (od 966 roku) i faktycznie łączył ich układ pokojowy z Ottonem I – któremu przysługiwał wtedy tytuł Świętego Cesarza Rzymskiego. Cesarz ten, między innymi posiadał tytuł króla Niemiec i pochodził z dynastii Ludolfingów. Tym samym, Hodon był podwładnym Ottona i również jego obowiązywał traktat pokojowy zawarty z Mieszkiem I. Jednak po przyjęciu chrześcijaństwa, Mieszko poczynał sobie bardzo śmiało i zagarniając Pomorze Zachodnie, wkroczył w strefę wpływów Hodona. To, co nie miało znaczenia dla odległego cesarza Ottona, u wspomnianego margrabiego wywołało irytację i chęć utemperowania krewkiego księcia Polan. Hodon z własnej inicjatywy ruszył z wojskiem na tereny opanowane przez Mieszka i… dostał od Polan srogie lanie. Właśnie pod Cidini.

Cidini, brzmi uderzająco podobnie do nazwy obecnie polskiej Cedyni, która weszła w nasze granice po zakończeniu drugiej wojny światowej. Również opis terenu, na którym według wspomnianego Thietmara odbyła się bitwa, łudząco pasuje do widoków, jakie oferują te okolice. Brnące w górę stromymi zboczami oddziały Hodona, miały być według kronikarza zgniecione przez atakujących z góry Polan. Ci z Niemców, którzy nie zginęli od razu, uciekając potopili się w nadodrzańskich bagnach. Szczęśliwie, przegrany Hodon, nie postradał wtedy życia w tak marny sposób. Obecnie, stojąc na jednym z tamtejszych wzniesień, bez trudu, oczami wyobraźni zobaczymy te zmagania. Morenowe wzgórza i współcześnie pozbawione drzew poldery graniczą z uregulowanym nurtem Odry. Siłą rzeczy stanowi to różnicę z opisem bitwy, bo nie ma już bagien i gęstego lasu, lecz jest to efekt ponad tysiącletniej działalności człowieka. Miejscówka urzeka urodą. W pewnym stopniu przypomina okolice rdzennie polskiego Kazimierza Dolnego.

Po drugiej wojnie światowej, status tzw. „ziem odzyskanych” pozostawał niejasny. W moich okolicach żyło przekonanie, iż nie warto w to miejsce inwestować, bo i tak „Niemiec wróci”. Polacy potrzebowali czegoś, co legitymowałoby ich pobyt tutaj. Chociażby w propagandowym wymiarze. Myślę, że bez znaczenia pozostawała w tym przypadku kwestia tego, jaki był ówczesny ustrój polityczny. Gdy potrzebny jest symbol, postępowanie tych, którzy akurat są u władzy, niczym nie różni się od zachowania ich poprzedników. Świetną ku temu okazję dał rok 1972, gdyż jakby nie patrzeć, mijało wówczas równe 1000 lat od opisywanej bitwy. Na wierzchołku jednego z pobliskich Cedyni wzgórz (chociaż bliżej stąd do Osinowa Dolnego, niż do Cedyni), usadowiono pokaźnych rozmiarów (15m wysokości) pomnik zrywającego się do lotu orła, autorstwa Czesława Wronki i Stanisława Biżka. Na szczyt prowadzi 270 kamiennych schodów i uwierzcie, spacer po nich w górę, potrafi wywołać zadyszkę.

Wzgórze nazwano Górą Czcibora, od imienia brata Mieszka I, który według relacji Thietmara, udanym manewrem swoich oddziałów, miał w decydujący sposób przyczynić się do zwycięstwa Polan. Stąd, niedaleko jest do przejścia granicznego Osinów Dolny – Hohenwutzen, gdzie wybudowano pokaźnych rozmiarów Biedronkę. Nietrudno zorientować się, że sklep powstał z myślą o naszych sąsiadach zza Odry, gdyż zwykle, cały parking przez tym przybytkiem jest wypełniony autami z niemieckimi numerami tablic. Widok tłoczącej się tam klienteli, i świadomość nieodległego symbolu, jest z jednej strony zabawny, z drugiej zaś, wywołuje refleksję: jakie to szczęście, że żyjemy w czasach, w których zamiast toczyć krwawe boje z niemieckim sąsiadem, możemy posprzeczać się z nim o wspomnianą na początku parówkę z promocji w przygranicznej Biedronce. Chciałbym, aby taki stan rzeczy trwał jak najdłużej.

Scenki batalistyczne z udziałem wojów, stanowią element dorocznych Dni Cedyni, które odbywają się w czerwcowych okolicach historycznej daty Bitwy pod Cedynią. Impreza może nie imponuje szczególnym rozmachem, jednak z pewnością warto odwiedzić Górę Czcibora w tym czasie, gdyż entuzjazm jej uczestników od razu poprawia nastrój gościom. 

Zdjęcie do filmu „Gniazdo”. Z lewej Marek Bargiełowski (Czcibor). Z prawej Wojciech Pszoniak (Mieszko I). Nigdy bym się nie domyślił, że to Pszoniak! 😀 Zdjęcie z: fototeka.fn.org.pl

Mało kto pamięta, że o bitwie pod Cedynią powstał film, zatytułowany „Gniazdo”. Obraz nakręcono w 1974 roku, a główne role odegrali Wojciech Pszoniak (Mieszko I) i Marek Bargiełowski (Czcibor). Autorem scenariusza był Aleksander Ścibor – Rylski (m.in. Człowiek z marmuru, Człowiek z żelaza i Lalka). Reżyserował Jan Rybkowski (Pan Anatol szuka miliona, Chłopi, Kariera Nikodema Dyzmy). Film o bardzo specyficznej atmosferze, nie mającej nic wspólnego ze spektakularnymi i rozrywkowymi „Krzyżakami” Aleksandra Forda. Być może dlatego, tak szybko zapomniany.

 

I jeszcze obowiązkowa w tym przypadku mapka, gdyż Góra Czcibora leży na przysłowiowym „krańcu świata” i dla przyjezdnych, wcale nie tak łatwo ją zlokalizować. No może przesadziłem z tym „krańcem świata”, lecz na pewno jest to miejscówka nieodległa od najdalej wysuniętego na zachód krańca Polski 😉