Rowerem po Berlinie (II)

Słoneczny sobotni poranek w Kostrzynie nad Odrą. Na peron dworca wtacza się polska PESA w barwach niemieckich kolei i wysiadają z niej mieszkańcy nieodległych miejscowości zza rzeki, którzy wybrali się na nieco tańsze zakupy w kostrzyńskich sklepach. Wchodzę do środka taszcząc ze sobą Kozę, którą przypinam pasami na specjalnym stanowisku tak, aby nie brykała podczas jazdy. Po kilkunastu minutach pociąg rusza w drogę powrotną tam, skąd jeździ na tej trasie kilkanaście razy dziennie. Berlin – Kostrzyn, Kostrzyn – Berlin. Nagle z głośników rozlega się komunikat w języku niemieckim, którego oczywiście nie rozumiem. Po chwili to samo, lecz po polsku. – Załoga pociągu żegna państwa i życzy udanego dnia! – W tym momencie z jednej strony wiem, że to taka zabawna pomyłka, lecz z drugiej, oczami wyobraźni widzę scenę, niczym z filmu o wymownym tytule: Uciekający pociąg. Maszyniści wyskakują z rozpędzającego się składu, który na pierwszym ostrzejszym łuku wypada z torów, uśmiercając wszystkich swoich pasażerów. Faktycznie, udany początek dobrze zapowiadającego się dnia 😉

Koza, to mój rower, a oprócz nadania zabawnego w tych okolicznościach komunikatu, załoga pociągu wcale nie zamierzała uciekać, dowożąc wszystkich bezpiecznie i punktualnie do celu. Dla mnie, tym razem nie był to dworzec Lichtenberg, lecz następny po nim Ostkreuz. Planując obecny wypad do stolicy Niemiec widziałem na mapie, że dworzec ten jest położony bliżej obranego tym razem głównego punktu aktualnej eskapady.

Izrael i Palestyna autorstwa Shepearda Faireya.
Izrael i Palestyna autorstwa Sheparda Faireya

Bülowstrasse znajduje się w dzielnicy Schöneberg i jest zamieszkiwana przez prawdziwą mieszankę kulturową, w której zauważalną grupę stanowią ludzie przybyli z Bliskiego Wschodu. Ich obecność nadaje orientalny posmak temu miejscu. Również w tym, co mnie zainteresowało podczas wyszukiwania w necie kolejnych atrakcji rowerowej przejażdżki ulicami Berlina.

Street art, czyli sztuka ulicy, sztuka tworzona w miejscu publicznym, daje dużo więcej swobody od innych dziedzin sztuk plastycznych. Bülowstrasse i jej okolica są wypełnione owocami tego rodzaju twórczości. Malowidła można oglądać zarówno na fasadach budynków, jak i w ich pomniejszych zakamarkach. Wzbudzają one na tyle duże zainteresowanie, że rejon postanowiono objąć kuratelą i utworzono tutaj muzeum o nazwie Urban Nation, która bardzo dobrze została dopasowana do charakteru tak specyficznych „eksponatów”. Wierzcie mi, miejscówka ta rewelacyjnie nadaje się do polowań na interesujący kadr.

Wspomniany orientalny posmak widać w wielu z tutejszych ulicznych obrazów. Wystarczy odrobina znajomości kultury regionu, a bardzo szybko pojawią się ciekawe przemyślenia podczas oglądania napotkanych malowideł. Dobrym przykładem jest pierwsze od góry tego wpisu zdjęcie. Głęboki błękit i fantazyjna mozaika stroju kobiety, to chyba najbardziej charakterystyczne elementy architektury klasycznego, perskiego meczetu. Tak samo, jak łukowate kształty bramy. Razem, tworzą one tzw. ejwan. Bogato zdobione wejście do świątyni. Taki ze mnie „znawca”, gdyż owa wiedza jest owocem mojej wcześniejszej podróży do Iranu. To tam po raz pierwszy mogłem zobaczyć kilkusetletnie meczety z przepięknymi, błękitnymi ejwanami. Wiadomo, podróże kształcą. Warto więc odwiedzić berlińską Bülowstrasse 🙂