O sobie samym

richard-adams-wodnikowe-wzgorze-recenzja

 

Dokąd zdążamy i kiedy przyjdzie komuś z nas przerwać bieg raz na zawsze?
– Richard Adams, Wodnikowe Wzgórze.

Feliks zjawił się u nas w kartonowym pudełku. To znaczy przywiozła go moja siostra oznajmiając, że będziemy mieli w domu zwierzaka. Faktycznie, okazał się on być prawdziwym „zwierzakiem”, bez dwóch zdań stanowiącym archetyp prawdziwego faceta. No może nie aż tak znowu dosłownie faceta, gdyż Feliks był królikiem. Niemniej jednak posiadał wszelkie cechy, jakie powinien mieć mężczyzna. Będąc żywiołowego charakteru, robił wszystkie rzeczy na „p” oprócz palenia papierosów. Tak jak ja, z alkoholi preferował piwo. Miewał chwile zadumy w których najwyraźniej ładował baterie, po czym ni stąd, ni zowąd zrywał się i przekraczając barierę dźwięku, z niesamowitą energią siał w mieszkaniu zniszczenie. Moja siostra mawiała, że patrząc na Feliksa, widzi mnie, ale domyślam się, że pewnie chodziło jej o mały rozumek, gdyż delikatnie to ujmując, króliki wydają się być okropnymi głupolami. 

wdown5

Zobaczcie, jak trudnym jest napisanie o sobie kilku zdań. Spróbujcie sami, a najprawdopodobniej okaże się, że po uważnym przeczytaniu tego co napisaliśmy, wyjdzie z tego ewidentna szmira, pochwalny pean, albo coś jeszcze gorszego. Mającego niewiele wspólnego z urodą tekstu piosenki Roberta Gawlińskiego, której tytuł podwędziłem do nagłówka tego wpisu. Warto mieć więc jakiś punkt odniesienia dla siebie, którym w moim przypadku uczyniłem zwierzaka, jakiego ewidentnie samczą zwierzakowatość wspominam z niegasnącym sentymentem. Poza tym, wybieg ten daje mi możliwość spojrzenia na siebie z należytym dystansem i pisania z przymrużeniem oka, gdyż jako nasi „bracia mniejsi”, zwierzęta są z natury bardzo do nas podobne, bowiem posiadają niemalże identyczne do naszych wady i zalety. 

wdown2

Nie zbudowałem domu, nie spłodziłem syna, nie posadziłem drzewa, ale w dalszym ciągu mam możliwość zrobienia czegoś niecodziennego. Na przykład mogę zjeść kebab w Teheranie i nie obawiać się, że mój żołądek ogłosi wybuch „rewolucji islamskiej”. Nie ma nikogo, kto mógłby mnie rozliczać z tego, jak układam sobie życie prywatne, a i w pracy jestem sam sobie szefem. Moim ulubionym zajęciem jest „nicnierobienie”, kiwanie palcem w bucie i popadanie w zadumę, najlepiej w pozycji horyzontalnej, gdyż mogę wtedy kontemplować zawiłą strukturę sufitu, ewentualnie podziwiać niebo będąc na zewnątrz. Takiemu sposobowi bycia sprzyja atmosfera małego miasteczka, którego jestem mieszkańcem. Jak każde małe miasteczko, ma ono specyficzną atmosferę kiszenia się we własnym sosie, gdzie każdy zna każdego, i każdy może rozmawiać o każdym. Mnie to jednak nie wzrusza, gdyż staram się być na uboczu. Nie interesuje mnie życie mojej grupy zawodowej w tymże, jak też z własnej inicjatywy nie poznałem nazbyt wielu jego mieszkańców, z którymi najczęściej mam styczność wtedy, gdy stają się moimi klientami. Zapewnia mi to przyjemną higienę czystego umysłu i pozwala cieszyć się dobrym samopoczuciem. Poza tym, kocham moją mieścinę taką, jaka jest.

wdown4

Nie ulega wątpliwości, że w tej sytuacji stanowię znakomity materiał na Pana Ciepłe Kapcie, lecz na szczęście jest jeszcze dla mnie nadzieja, gdyż miewam szajby, które wśród moich znajomych potrafią wywołać pełne powątpiewania kręcenie głową. Właśnie o efektach takich szajb mam zamiar pisać na tym blogu. A co ze sprawami na „p”? Biorę je wszystkie. Kobiety mają nosić sukienki, cygaretki przede wszystkim waniliowe, a piwo – najlepszy na świecie porter z Browaru w Witnicy. Wychodzę z założenia, że kiedy tylko ma się ku temu sposobność, życie należy spędzać na przyjemnościach i przede wszystkim nie oglądać się za siebie. Ważne jest jedynie to, czego możemy jeszcze doświadczyć, a nie to, co było i na pewno już nie wróci, gdyż jak na razie, podróże w czasie nie są możliwe. 

black1

Po wielu szczęśliwych latach Feliks odszedł od nas tak, jak się zjawił. Przełykając łzy ułożyłem jego biedne, sztywne ciałko w kartonowym pudełku, które rankiem zakopałem pod płotem w ogródku. Chcąc zapełnić powstałą w ten sposób pustkę udałem się tego samego dnia do sklepu zoologicznego, skąd przyniosłem do domu kolejnego królika. Filon różnił się od Feliksa charakterem tak dalece, jak tylko może różnić się pod tym względem człowiek od człowieka, a zwierzę od zwierzęcia. Teraz jest z nami Felicja, czarna jak węgiel i waleczna niczym jamnik królica.

wdown3
Cytat pod nagłówkiem pochodzi z powieści, której początkowo nikt nie chciał wydać. Kiedy jednak dzięki staraniu malutkiego wydawnictwa trafiła ona do rąk czytelników, w krótkim czasie okrzyknięta została perłą współczesnej literatury. Momentami okrutna, niczym baśnie braci Grimm opowieść o królikach, faktycznie stanowi alegoryczny obraz ludzkiego życia ze wszystkimi elementami nań się składającymi. Króliczy bohaterowie czerpią z życia pełnymi garściami tak, jak to można tylko w najlepszy sposób sobie wyobrazić, a kiedy nadchodzi czas rozstania, czynią to subtelnie i bez zbędnego rozdzierania szat. Scena śmierci głównego bohatera jest niesamowicie poruszająca, jednak niesie w sobie przesłanie, które odbiera się pozytywnie. Dobre życie obfitujące w intensywne doznania powinno przygotować do tego, aby w chwili, w której przyjdzie po nas Czarny Królik nie ronić nazbyt wielu łez, bowiem najważniejszą jest świadomość wykorzystania danego nam czasu w pełni. Tak, aby w ostatecznym rozrachunku było jak najmniej rzeczy których będziemy żałować, bo ich nie zrobiliśmy, gdyż brakło nam ku temu odwagi.

wdown1

Ilustracje wpisu są kadrami z animowanej ekranizacji wspomnianej powieści Richarda Adamsa. W Polsce film ten jest dostępny pod tytułem Wzgórze Królików, chociaż spotyka się też tytuł Wodnikowe Wzgórze, który uważam za bardziej właściwy, skoro powieść opublikowano właśnie pod tym tytułem. Animacja miała premierę w 1978 roku i mogłoby się wydawać, że w obecnych realiach będzie trącać myszką. Owszem, gdyby porównywać ją do produkcji Disneya. Jednak biorąc pod uwagę poruszaną przez opowieść tematykę, takie zestawienie byłoby nietrafione. W ogóle należałby się najpierw zastanowić, czy film ten można pokazać dzieciom, szczególnie tym młodszym. Pod względem realizmu, adaptacja ta chyba poszła dalej od powieści i niektóre sceny mogłyby być dla maluchów nazbyt drastyczne. Zresztą, obejrzyjcie i oceńcie sami.

Autorem scenariusza i reżyserem filmu jest Martin Rosen, a głosów postaciom udzielili między innymi tak charakterystyczni aktorzy, jak John Hurt i Ralph Richardson.

Strona filmu na IMDb:

http://www.imdb.com/title/tt0078480/combined

Strona filmu na Filmweb:

http://www.filmweb.pl/film/Wzgórze+królików-1978-11558