Dlaczego Iran?

Iranian flag butterfly, isolated on white

Im bardziej zastanawiam się dlaczego, tym większą trudność sprawia mi umotywowanie tego wyboru. Jednak wcale nie z powodu braku argumentów, lecz właśnie z uwagi na ich nadmiar. Może najprościej będzie zacząć od tego, że od jakiegoś czasu brakowało mi w życiu istotnego elementu, jakim dla mnie jest doświadczanie „nowego”, stanowiącego źródło emocji i noszącego posmak ryzyka. Bez wątpienia chęć ta miała też swoje podłoże w przekornym sposobie bycia, gdyż bez względu na konsekwencje, czerpię satysfakcję z robienia rzeczy, które u innych wywołują zdziwienie i niekoniecznie spotykają się ze zrozumieniem i akceptacją. Biorąc pod uwagę to kryterium, niejako naturalny wybór stanowi Rosja, jednak wędrując po wielu podróżniczych blogach przypomniałem sobie dawną fascynację szeroko pojętą Azją Środkową. Oczywiście Rosja będzie jednym z tych krajów, które zamierzam odwiedzić w przyszłości, jednak wypada ona bardzo pospolicie w porównaniu z Iranem, stanowiącym w dalszym ciągu niezwykle atrakcyjny materiał na wizytówkę dla początkującego obieżyświata. Chociażby z tej prozaicznej przyczyny, iż pewnie większość z nas wyobraża sobie Iran jako siedlisko rozwrzeszczanych i wymachujących karabinami brodatych Arabów, którzy co rusz wysadzają się w powietrze na niemalże każdym rogu swoich zasypanych pustynnym piaskiem miasteczek, a wieczorami klecą po kryjomu ładunek atomowy, prosząc się w ten sposób o rychłe zrzucenie im na głowy bomb lotniczych przez Izrael i Stany Zjednoczone.W takich realiach każdy domorosły włóczykij mógłby mieć własne pięć minut i stać się w swoim grajdołku „bohaterem”, który zstąpił do, i powrócił z arabskiego piekła, wyłącznie poprzez chełpliwe opowieści o przyprawionym wydumanym heroizmem pobycie w tym państwie.

Rzeczywistość jest jednak odmienna, ale o tym napiszę w innym poście. Jestem przekonany, że to najwyższa pora na odwiedzenie Iranu, gdyż czuję, że stoi on na progu czasów, w których zostanie zadeptany stopami turystów z całego świata i stanie się tak banalnym miejscem wypoczynku, jakim jest Turcja, Egipt, czy też kraje Afryki Północnej. Chyba, że relacje międzynarodowe tego kraju ulegną pogorszeniu, na co mogłyby wskazywać obecne tarcia i rosnąca wrogość w kontaktach z innymi państwami Zatoki Perskiej, Izraelem i Stanami Zjednoczonymi, powstałe na tle wojny domowej w Syrii oraz konfliktu w Jemenie. Może to doprowadzić do sytuacji odwrotnej, czyli dalszej i głębszej izolacji na arenie światowej, czego Irańczykom nie życzę. Wracając jednak do tematu, dodatkową zachętą do podjęcia przeze mnie decyzji o wyjeździe do krainy Persów były wspomniane wcześniej relacje z podróży, jakie przeczytałem w coraz bogatszym wyborze blogów pisanych przez rodzimych podróżników. Osobiście namawiam do zapoznania się z tymi relacjami, jednak nie będę tutaj wskazywał jakichś konkretnych źródeł. Jestem bowiem zdania, że tak jak w moim przypadku, najlepszym sposobem na zaspokojenie ciekawości, będzie wpisanie w wyszukiwarkę Google dwóch wyrazów: „Iran” i „wyprawa”. Wyników jest całkiem sporo, a ich czytanie stanowi znakomitą zachętę, i zarazem namiastkę podróży do tego nadal egzotycznego z punktu widzenia Polaka miejsca. Bądź co bądź, podejmując decyzję o wyjeździe do Iranu, poczułem się jak ów „bohater” chwalipięta. A później… Później była przygoda.