
The city is the biggest gallery with the biggest audience
– Black Hand.
Jeden obraz jest wart więcej niż tysiąc słów. To wywodzące się z Chin przysłowie zna chyba każdy. Pewnie każdemu z nas wydaje się również, że ma prawo do swobodnego wyrażania swoich myśli i opinii, czy to słowem, czy to obrazem, jeżeli oczywiście posiada umożliwiający mu to talent, bądź zwyczajnie czuje taką naturalną potrzebę, jeżeli nie ma ku temu umiejętności artystycznych. Jednak niczym odkrywczym nie będzie cyniczne stwierdzenie, iż tego rodzaju zapatrywanie tchnie głęboką naiwnością. Nie istnieje bowiem coś takiego, jak pełna swoboda oceniania kogoś lub czegoś i wyrażania własnych przekonań, gdyż w zależności od tego, w jakim społeczeństwie funkcjonujemy, jest ona w mniej, lub bardziej zawoalowany sposób ograniczona. Przykład takiego ograniczenia stanowi szeroko pojęta „opinia publiczna”. Spróbujcie otwarcie powiedzieć, napisać, narysować coś, co niezależnie od tematu stanie w sprzeczności z ową „opinią publiczną”, a z pewnością tego pożałujecie. O ramach wyznaczonych regulacjami prawnymi nie wspomnę, gdyż w „wolnym” społeczeństwie zderzamy się z nimi dopiero wtedy, gdy je przekroczymy. Do tego momentu, najprawdopodobniej nawet nie będziemy zdawać sobie sprawy, że one istnieją. Zapewniam jednak, że ramy te mogą okazać się zaskakująco płynne.

Mutiny Of Colours jest projektem dokumentalnym traktującym o wyrażaniu swoich przekonań w formie obrazu i sprzeciwu wobec otaczającej rzeczywistości o tyle specyficznego, że okazywanego bezpośrednio na ulicach Teheranu w formie graffiti oraz street artu. Film opowiada o życiu w strachu przed konsekwencjami związanymi z odważnym przedstawianiem poglądów i samych konsekwencjach takiej śmiałości. Przypomina nam o tym, co wydaje się wówczas oczywiste, czyli o ogromnej sile artystycznego przekazu, jako narzędzia kształtującego świadomość społeczeństwa. Określiłem Mutiny Of Colours jako projekt, gdyż film nadal pozostaje w fazie realizacji. Twórcy mają nadzieję, że prace nad tym dziełem uda im się zakończyć w tym roku. Zwróćcie nań uwagę, gdyż porusza on frapującą tematykę, wcale nie tak odległą od naszej, europejskiej rzeczywistości.

Black Hand to artysta, stanowiący niejako teherański odpowiednik „naszego” Banksy´ego, prawdziwa legenda tamtejszego street artu. Tak prawdę powiedziawszy nie jest wiadomym, czy to mężczyzna, czy mamy do czynienia z kobietą. Do jego/jej najbardziej znanych prac należy graffiti z wizerunkiem kobiety ubranej w koszulkę irańskiej reprezentacji piłkarskiej, trzymającej nad głową w geście tryumfu butelkę z płynem do mycia naczyń, jako trofeum. Jest to forma protestu przeciwko dyskryminowaniu kobiet, co i nam nie jest obcym problemem, gdyż w europejskich społeczeństwach seksizm ma się nad wyraz dobrze. Niestety, to nader wymowne graffiti zostało już zniszczone. Niedługo później pojawiło się graffiti o identycznym charakterze, tego samego autorstwa. Tym razem płyn do mycia naczyń trzyma mężczyzna. Skoro nie akceptowano wizerunku kobiety, to może mężczyzna będzie miał więcej szczęścia?







Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.